![]() |
||
![]() |
||
| Strona główna Profilaktyka Artykuły Kontakt O nas Archiwum Forum dyskusyjne | ||
Lista artykułów Absurdy diagnostyczne: 3-letnie dziecko świadkiem w sądzie. Bezprzedmiotowy spór o "Syndrom Gardnera" Dlaczego Różę odebrano rodzicom. Jak zostać sierotą za własne pieniądze Niekompetencja biegłych psychiatrów. Przypadek Andrzeja W. O debacie "Molestowanie - piętno na całe życie?" |
Absurdy diagnostyczne: 3-letnie dziecko świadkiem w sądzie. Barbara Gujska - 20.02.2008 W problematyce przemocy w rodzinie i udzielania pomocy jej ofiarom, zwłaszcza dzieciom, specjalizują się wspierane przez państwo określone instytucje i organizacje pozarządowe. Szeroko zakrojona ich działalność obejmuje medialne porady eksperckie, prowadzenie poradnictwa i szkoleń dla profesjonalistów a także wydawanie broszur, informatorów i poradników. Czy podejmowane na tak dużą skalę działania są profesjonalne i zgodne z naukową wiedzą? Czy wydawane publikacje można traktować jako rzetelne źródła informacji? Ich bardziej szczegółowa analiza wskazuje, że nie zawsze. Zwłaszcza odnośnie jakości oferowanej pomocy mnożą się znaki zapytania. Abstrahując od niektórych głoszonych na łamach tychże publikacji pseudonaukowych tez o zabarwieniu ideologicznym, nasuwa się wątpliwość czy rzeczywiście w rozwiązywaniu problemów związanych z przemocą tak ważną role odgrywają kolory ścian i wyposażenie pokoju przesłuchań dzieci, potencjalnych ofiar przemocy. Czy energia włożona w tworzenie specjalnych pomieszczeń z lustrem weneckim rozwiązuje zasadniczą kwestie rzetelności diagnozowania tychże dzieci? W jednym z poradników dotyczących metod psychologicznych badań dzieci-ofiar przemocy, wydanym przez najbardziej aktywną i uznawaną za autorytet w tej problematyce organizację pozarządową można m.in. przeczytać, że poradnik nie dotyczy dzieci upośledzonych i z rodzin konfliktu okołorozwodowego. Tymczasem właśnie w takich sytuacjach często pojawia się oskarżenie o stosowanie przemocy. Z kolei w innej broszurze zawarty jest wyraźny zapis, iż nie ma dolnej granicy wieku powoływania dziecka na świadka, jak również to, że dziecko, bez względu na wiek, podobnie jak osoba dorosła, ma prawo odmówić zeznań, jeżeli sprawa dotyczy jego najbliższej rodziny. Takie oto kuriozalne z naukowego punktu widzenia zapisy do tej pory nie były przez kogokolwiek kwestionowane i służyły jako podstawa do podejmowania działań np. przez biegłych sądowych. Efekt: nawet 3-letnie dzieci okazywały się wiarygodnymi świadkami i składały zeznania... (Jean Piaget, genialny psycholog rozwojowy zapewne przewraca się w grobie...). Dlaczego więc nagle tak odmienna reakcje tychże środowisk nastąpiła w związku z opisaną w dn.19 lutego br. w Gazecie Wyborczej sprawą konieczności przesłuchania przez prokuratora 6-letniego chłopca, jedynego świadka popełnionej na ojcu zbrodni? Eksperci zaprotestowali przeciwko jego przesłuchaniu. Dlaczego właśnie w tym przypadku nagle uznano, ze dziecko 6-letnie nie powinno jeszcze zeznawać z uwagi na brak dojrzałości, gdy do tej pory nie widziano przeszkód by znacznie młodsze, bo nawet 3-4 letnie dzieci mogły być wiarygodnymi świadkami w sprawach nie mniej traumatyzujących bo dotyczących molestowania seksualnego? Pozostaje sprawą nie wyjaśnioną instytucji zajmujących się pomocą dzieciom krzywdzonym i ich diagnozowaniem, dlaczego z uwagi na rosnąca falę oskarżeń o stosowanie przemocy domowej i w trosce o dobro pokrzywdzonych dzieci, do chwili obecnej nie zadbały o wypracowanie precyzyjnych metod badań psychologicznych dotyczących określenia właściwego stadium rozwoju poznawczego dziecka pozwalającego mu zrozumieć zadawane w sądzie pytania i adekwatnie na nie odpowiadać a także podjąć świadomą decyzję odnośnie prawa odmowy zeznań? Kto poniesie odpowiedzialność za dotychczasowe błędy i niedociągnięcia w procedurach badań małych dzieci, które skutkują szkodą wyrządzaną dziecku, niesprawiedliwymi wyrokami i wsadzaniem do więzienia osób tylko dlatego, że dowodem obciążającym w sprawie była wypowiedź 3-letniego przedszkolaka?
|
Artykuły publicystyczne |