Strona główna Profilaktyka Artykuły Kontakt O nas Archiwum Forum dyskusyjne

Lista artykułów

Absurdy diagnostyczne: 3-letnie dziecko świadkiem w sądzie.

Bezprzedmiotowy spór o "Syndrom Gardnera"

Dlaczego Różę odebrano rodzicom.

Jak zostać sierotą za własne pieniądze

Niekompetencja biegłych psychiatrów. Przypadek Andrzeja W.

O debacie "Molestowanie - piętno na całe życie?"

Pedofilia. Litość i sceptycyzm

Wytwórnia pedofilów

Dlaczego Różę odebrano rodzicom.

Barbara Gujska

Liczne głosy protestu różnych środowisk w związku ze sprawą ubogiej, niezbyt zaradnej wiejskiej rodziny której odebrano kilkudniową  Różę,  umieszczając   ją w rodzinie zastępczej, stanowi pierwszy poważny sygnał ostrzegawczy, że ingerencja władz w prywatność instytucji rodziny pogłębia się i  być może posuwa za daleko.
  
Brutalna decyzja sądu odebrania noworodka matce zaledwie kilka dni po urodzeniu, na podstawie opinii szpitala i kuratorki, która stwierdziła, że sytuacja rodzinna zagraża rozwojowi dziecka, odbiła się szerokim echem w środkach masowego przekazu. Po raz pierwszy, media różnych opcji jednogłośnie skrytykowały decyzję sądu.  Znany publicysta i filozof katolicki, Tomasz Terlikowski odważył się publicznie oskarżyć sędziów o  złamanie wszelkich zasad moralnych. To bardzo poważne i bezprecedensowe oskarżenie polskiego wymiaru sprawiedliwości i  sędziowskiego gremium wyrokującego w  sprawach rodzinnych.  Ale nie tylko sędziowie powinni stanąć pod pręgieżem opinii publicznej.

Umknęło uwadze, że do dramatu tej ubogiej, wiejskiej rodziny przyczynił się w nie mniejszym stopniu, a może przede wszystkim, subiektywny osąd specyficznej kategorii "profesjonalistów", którzy zgodnie z własnymi, a nie rodziców dziecka, przekonaniami szafowali  (manipulowali?) pojęciem "dobra dziecka" arbitralnie decydując o jego losie.  To ich opinia  stała się podstawą  sądowego wyroku.

Nie pierwszy to zresztą przypadek odebrania dziecka rodzicom tylko na podstawie opinii "eksperta". W ten sposób wielu ojców, wbrew ich woli, pozbawiono kontaktów z dziećmi.  Trzeba się przede wszystkim przyjrzeć się dokładniej tworzonemu przez państwo systemowi "nadzoru rodzinnego".  Czy właśnie w tym systemie nie tkwi główna przyczyna zjawiska, bez mała patologii, której ofiarą padła mała Róża i jej rodzina.

 

Powrót do artykułów

Powrót na stronę główna

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Artykuły publicystyczne