Strona główna Profilaktyka Artykuły Kontakt O nas Archiwum Forum dyskusyjne

Lista artykułów

Absurdy diagnostyczne: 3-letnie dziecko świadkiem w sądzie.

Bezprzedmiotowy spór o "Syndrom Gardnera"

Dlaczego Różę odebrano rodzicom.

Jak zostać sierotą za własne pieniądze

Niekompetencja biegłych psychiatrów. Przypadek Andrzeja W.

O debacie "Molestowanie - piętno na całe życie?"

Pedofilia. Litość i sceptycyzm

Wytwórnia pedofilów

O debacie "Molestowanie - piętno na całe życie?"

25 marca 2009r. w siedzibie redakcji Gazety Wyborczej odbyła się debata dotycząca problemu wykorzystywania seksualnego dzieci. Spotkanie prowadziła red. naczelna radia TOK FM, Ewa Wanat. Dziennikarka już kilka lat temu publicznie ogłosiła, że jest ofiarą molestowania.

Zaproszeni dyskutanci, m.in. prof. Jerzy Mellibruda i prof. Maria Łopatkowa, aczkolwiek z odmiennych pozycji, skupili się na potrzebie skuteczniejszej ochrony dzieci przed nadużyciami seksualnymi. Zdaniem rozmówców powinna w Polsce istnieć systematycznie działająca i finansowana z budżetu służba ochrony dzieci. Mówiono też sporo o pomocy terapeutycznej udzielanej ofiarom nadużyć.

W trakcie niezwykle emocjonującej i dezorientującej dyskusji wypłynął problem tzw. odzyskanych w wyniku terapii traumatycznych wspomnień z dzieciństwa. Jedna z obecnych osób na sali powiedziała, że jej córka stała się ofiarą terapii. "Czy państwo coś wiecie na temat psychobiznesu? Co się dzieje po takich terapiach? U osób poddawanych terapii indukowane są fałszywe wspomnienia", mówiła rozżalona. Na te słowa zareagowała jej córka, obecna na sali wraz ze swoją terapeutką. Podniesionym głosem stwierdziła, że w dzieciństwie była molestowana przez swojego ojca za aprobatą matki. I to dzięki terapii wyszła na prostą, pozbyła się lęku w stosunku do mężczyzn, zaczęła być szczęśliwa. Słysząc tę oskarżającą wypowiedź obecny na sali jej ojciec próbował coś odpowiedzieć jednak prowadząca redaktor odebrała mu mikrofon. Jak widać, w tych trudnych sprawach wybiera się tylko te wypowiedzi, które pasują do z góry założonej tezy. Koszmar indukowania fałszywych wspomnień niestety nie zaistniał w świadomości organizatorów tej debaty, a szkoda.

Biorąca udział w spotkaniu, pani minister Radziszewska poinformowała natomiast o wprowadzeniu istotnych zmian dotyczących ofiar molestowania w dzieciństwie. Jej zdaniem, osoba, która jako dziecko doświadczyła molestowania, często musi dojrzeć do tego, żeby oskarżyć sprawcę. Dlatego po ukończeniu 18 lat ma jeszcze na to 5 lat, bez przedawnienia. Można domniemywać, że w "ujawnianie" traumatycznych przeżyć z dzieciństwa zaangażują się psychoterapeuci. Jaka jest jednak gwarancja, że po tylu latach zacierania się śladów pamięciowych nie będą indukować wspomnień fałszywych? Czy szaleństwo oskarżeń o molestowanie seksualne przyjmie jeszcze większe rozmiary?

BG

Powrót do artykułów

Powrót na stronę główna

 

 

Artykuły publicystyczne